Eklektyzm we wnętrzu

Eklektyzm we wnętrzu

Eklektyzm czyli bałagan?

Wyobraźcie sobie śliczny pokoik dziecięcy. Z mnóstwem pluszaków, kocyków i milutkiej pościeli. Pokój białopastelowy. Może być pastelowa mięta lub pudrowy róż. Wtem przybywa ciotka z Ameryki i obdarowuje dziecko wielką twardą lalą ze sztucznego tworzywa ubraną w jaskraworóżowe ubrania z cekinami (jeśli wyobraziliście sobie pokój dziewczynki). Lub wielki czarny samochód z gumowymi oponami (jeśli pokój był chłopca). Bez względu na to, czy jesteście rodzicami czy nie (ja nie jestem, ale nie mam problemu z wyobraźnią), pewnie najchętniej zabralibyście tą zabawkę dziecku, bo przecież do niczego nie pasuje! I jeszcze materiał z jakiego jest ona zrobiona! Koszmar!
No nie do końca, bo w dorosłym życiu sami sobie takie „koszmarki” sprawiamy. Serio! I często nie zdajemy sobie z nich sprawy! Albo – biorąc pod uwagę naszą inteligencję i umiejętność spojrzenia z szerszej perspektywy – te „koszmarki” wydają nam się „słodkimi snami”.

Eklektyzm we wnętrzach

No i są! Nie wierzysz? Już tłumaczę.

Łączenie ze sobą kilku odrębnych stylów, często bardzo śmiałych, nieszablonowych, intrygujących. Wprowadzanie kontrastów, interesujących połączeń. To wszystko mieści się w jednym terminie: EKLEKTYZM.
Często mówi się, że tworząc eklektyczne wnętrza, nie powinniśmy trzymać się żadnych zasad. Osobiście się z tym nie zgadzam. Nie trzymając się zasad ryzykujemy, że nasze mieszkanie stanie się bardzo chaotyczne. Najprościej ujmując: będzie panował w nim bałagan.

Zatem na co należy zwrócić uwagę?

Całość powinna być harmonijna i spójna. Mimo elementów (z zasady) z różnych epok czy stylów, dodatki powinny zachowywać zrównoważone proporcje. Dobrze jest jeśli łączy je wspólny mianownik, np. barwa, ton lub motyw przewodni (włochate koce). Trzeba pamiętać, że wnętrza eklektyczne często sprawiają wrażenie niedokończonych, a mimo to widać w nich doskonałe wyczucie smaku projektanta. Każdy detal jest dobrze przemyślany.

Styl eklektyczny

Co ze sobą łączyć? Oto kilka przykładów:

1. Nowoczesne wnętrze z elementami z przeszłości domowników (szare ściany + zdjęcia w sepii)
2. Mieszkanie w styli rystykalnym z metalowymi półkami.
3. Styl glamour z industrialnym.
4. Vintage z mocnymi barwami.
5. Mieszanka różnych faktur, materiałów lub rodzajów drewna.

Dlaczego warto wpuścić eklektyzm do domu?

Bo to świetna zabawa, a każdy wyróżniający się element sprawia, że niejedna osoba może się pozytywnie zaskoczyć! Ponadto wnętrze nie jest nudne, sprawia wrażenie oryginalnego i jedynego w swoim rodzaju. Dzięki eklektyzmowi można w prosty sposób pokazać osobowość każdego domownika, zostawiając elementy wspólne. Jest to dokonały kompromis. Eklektyzm jest idealny dla kreatywnych ludzi, z głowami pełnymi pomysłów, które są w ciągłym ruchu.

Eklektyzm

Przekonałam Was?

Jeśli jeszcze nie, to może inspiracje z mojego mieszkania do Was przemówią? Połączyłam w nim starą drewnianą ramę z prostymi obrazkami. Do drewnianego kącika z książkami stworzonego ze starych skrzyń dodałam drewnianą, ale nowoczesną literę „K” (jak Kakało oczywiście ;)). Często na przetartej białej komodzie pojawiają się minimalistyczne obrazy. W kątach można zaobserwować metalowe dodatki jak litera „S” (salon) i kosze na włóczki. Na rustykalnej szafie wisi girlanda z żarówek.
Niby to drobne zabiegi, ale nadają wnętrzu niepowtarzalnego charakteru.
Przynajmniej ja to tak widzę 😉
Mam nadzieję, że Ty też!
Pozdrawiam,

Aneta

Styl eklektyczny

Historia nazwy Zatkało Kakało

Historia nazwy Zatkało Kakało

Zatkało KakaŁo – historia pewnej nazwy

Są lata 90′ ubiegłego wieku. Do drzwi puka grupka dzieciaków. „Dzień dobry, czy A. może wyjść z domu, żeby się z nami pobawić?”. „Tak, wyjdzie za 10 min” – słyszą w odpowiedzi. Po 15-20 min (kto by na to zwracał uwagę!) wszystkie dzieci z bloku stoją na suchej wydeptanej ziemi i patykami rysują swoje domy. Domy, które przez chwilę staną się ich własnymi domami. W których każdy – mimo 6-10 lat – będzie dorosły. Każdy będzie miał rodzinę. Każdy będzie miał pracę, która będzie po prostu pracą (zawód nikomu nie robi różnicy, bo w pracy będą przez chwilę). W domu Jeden dzieciak będzie miał swoje własne biuro, drugi – osobno pokój dzienny i osobno sypialnię – jak w zagranicznych filmach. „A ja będę miała pokój gościnny z samymi łóżkami. Wszyscy goście będą spać w jednym pokoju razem. No co… Nie wpadli byście na to! Zatkało kakao?”.
Innym razem te same dzieciaki siedzą na ławce odpoczywając po grze „w nogę”. „Nie siadaj na piłce, bo się zrobi jajo!”. Wygrali chłopcy, ale oszukiwali. Wiedzieli jak podstawiać haka dziewczynom, żeby te się przewracały tuż przed piłką. Jedna ma nawet strupa na kolanie po poprzednim meczu, dlatego teraz stała na bramce.
Najstarszy z nich dostał od rodziców 50 groszy i kupił oranżadę w szklanej butelce. „Daj łyka” – usłyszał od kolegi. – „Nie, chyba że przeskoczysz przez te trzy kwadraty” – odpowiadający wskazuje płyty chodnikowe. Spragniony kolega podejmuje próbę. Hop! Udało mu się! „I co? Zatkało Kakao?”

Zatkało Kakało

Około 20 lat później

Grupka znajomych rozmawia o biznesach, swoich firmach, pracy zawodowej. Zastanawiają się, co jest na topie. Co ma wartość. Co interesuje innych. Po wielu mądrościach zmieniają temat. Teraz zainteresowania: fotografia, rowery, muzyka, dzierganie. Co? Dzierganie? Ktoś to jeszcze robi?
Nauczyłam się jak byłam małą dziewczynką. Jakiś czas temu postanowiłam sobie przypomnieć jak to się robi. Idzie mi całkiem nieźle. I sprawia nieziemską frajdę!
„Kiedyś to były czasy, nie?” – Znajomi widzą w swoich głowach wspomnienia. Przypominają sobie zabawki: Tamagotchi, sztuczne pająki, którymi straszyło się dziewczyny z klasy, klik-klaki (drogi czytelniku, jeśli nie wiesz co to jest, wytłumaczę na końcu 😉 ).
Później przysmaki: „Pamiętacie soki w worku ze słomką? Teraz jakbyśmy pokazali to nastolatkowi to by nas wyśmiał! Zwykły zalaminowany worek!”. „Albo Vibovit – czy w ogóle ktoś to kiedyś rozpuścił w wodzie?”
„Najlepsze były hasła dzieciństwa: Masz do mnie jakieś wonty?”.”Dam się karnąć, ale nie zmieniaj przerzutek”. „Albo zatkało kakao!”
Tak, zatkało kakao padało często. Zbyt często żeby zapomnieć. Formułka, która sprawia, że na buzi pojawia się uśmiech. A uśmiechać się każdy lubi. Wspominać także. A jeśli to sprawia, że na sercu robi się cieplej, że jest tak po prostu miło – trzeba to wykorzystać. Stworzyć miejsce, do którego ludzie będą zaglądać z uśmiechem. Które będzie sprawiać, że człowiek odpocznie. Bez przytłaczających wiadomości, za to ze świadomością dobrej zabawy.

Mam nadzieję, że mi się to uda!

Uśmiechnij się!
Aneta

PS. Klik- klaki to taki rodzaj zabawki (już w tym miejscu wiem, że będzie mi to trudno wytłumaczyć, więc proszę – jeśli zrobię to źle – sprawdźcie w google. Albo zróbcie to nawet jesli uznacie, że wiecie na czym to polega – nie uwierzycie, że się tym bawiliśmy). Zabawka ta składała się z dwóch kulek połączonych ze sobą sznurkiem, a po środku tego sznurka najczęściej było kółeczko z otworem na palec. Zabawa polegała na trzymaniu kółeczka i machaniu dłonią w górę i w dół by kulki odbijały się od siebie raz nad dłonią, raz pod nią. Mistrzem była osoba, która robiła jak najwięcej „kliknięć” za jednym razem, uważając żeby kulki nie obiły nam dłoni (były bardzo twarde i to bolało!).