Obrazy, obrazki

Za górami za lasami…

Dawno, dawno temu była sobie mała dziewczynka. Uczyła się pilnie, choć największą radość w szkole sprawiały jej zajęcia plastyczne. Uwielbiała ołówek, kredki i farby. Często brała udział w konkursach. Nie po to, żeby wygrać główną nagrodę – chociaż to miły skutek uboczny. Największą wartość miała dla niej pochwała rodziców. Dlaczego? Bo to dzięki nim drzemie w niej dusza artystki.
Dzięki nim MAM słabość do robótek, majsterkowania oraz malowania.

minimalizm na obrazie

Niedaleko pada jabłko…

Tata, odkąd pamiętam, miał rękę malarza. Mimo, że życie poprowadziło go w dość odmienne miejsce, zawsze to jego wybierałam na swojego prywatnego „krytyka sztuki”. Jego uwagi, zawsze konstruktywne, brałam do serca i starałam się zapamiętywać wskazówki. Ba! Większość pamiętam do tej pory, a minęło ho ho ho… lat! 😀
Po mamie – jak zapewne już wiecie – mam zamiłowanie do wełnianych ozdób. Może dzięki niej nauczę się kiedyś również szyć jedyne w swoim rodzaju ubrania? – zobaczymy co czas przyniesie! Mimo, że mama niespodziewanie stała się moją nauczycielką od dziergania, to jej również dawałam do oceny swoje prace – zawsze miło usłyszeć komplement! 😉

Kontur twarzy

Historia kołem się toczy

Lata mijały, zajęcia plastyczne się skończyły i… koniec? Nie ma mowy! Tak jak lubię wracać myślami do dzieciństwa, tak lubię się trochę „pobawić” jak to było przed laty. Tylko teraz już troszkę bardziej na poważnie.
Ostatnio bawiłam się w rysunki. Z wiekiem, doświadczeniem mój sposób patrzenia na świat i wszystkie jego aspekty, bardzo się zmienił. Teraz cieszy mnie prawie każda drobnostka. Przede wszystkim je dostrzegam i potrafię się zatrzymać, by się nimi delektować. Stąd ten minimalizm. Sam przekaz dla mnie powinien być prosty, a zarazem dawać duże pole do popisu naszej wyobraźni. Minimalistyczna kreska w otoczeniu kolorowych, ale stonowanych plam, pozwala wyobrazić sobie…
… no właśnie! Co? 😉
Z tym Was zostawiam.
Aneta

Kontur ciała obraz