Czapeczka świąteczna

Czapeczka świąteczna

Zima, lata 90-te

Prawdziwa zima. Nie taka, że bez śniegu i ludzi na dworze. Taka z zaspami, oblodzonymi chodnikami i bałwanami przed każdym blokiem (czy domem – jeśli ktoś woli). Taka z dziećmi na sankach, ubranymi w kombinezony i rękawiczki z jednym palcem. Taka z bitwą na śnieżki i budowaniem igloo całym osiedlem. Rozmarzyliście się już? Mam nadzieję, że tak!

Pamiętam, moi drodzy, jak przemoczona do suchej nitki suszyłam na kaloryferze w klatce schodowej szalik, rękawiczki i czapkę. No właśnie, ta czapka z pomponem za mną chodzi od tak dawna, że musiałam zrobić jej mniejszą odmianę na choinkę. Ale czapeczka świąteczna będzie jeszcze miała swoje 5 minut w tym artykule, więc pozwolę sobie wrócić jeszcze choć na chwilę do swoich wspomnień.

Pamiętam, jak z koleżankami (po zabawie w bitwę na śnieżki z chłopakami – z którym nie miałyśmy szans) rwałyśmy z dachów czy barierek sople lodu i ssałyśmy je jak cukierki. Bo pić się chciało niemożliwie… Wiem! Dziś to obrzydliwie, ale co prawda to prawda i nie ma co ukrywać, że się tak robiło 😉

Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się, dlaczego żadna z nas nie poszła do domu, żeby wypić ciepłą herbatę. Po pierwsze, dlatego że miałyśmy po kilka lat i nie przyszło nam do głowy, że herbata nas rozgrzeje. A po drugie ze strachu! Strachu przed tym, że jak mama zobaczy, że nie mam na sobie suchej nitki, to będzie kazała zostać w domu! Taka kara była nie do przyjęcia, kiedy koleżanki dalej były na podwórku!!!

ozdoby na choinkę

Rok 2020

Wiem, wiem! Jest dziwny… Ale na tym się skupiać nie będę, bo są przyjemniejsze rzeczy do omówienia. Na przykład: skąd pomysł na ozdoby świąteczne w kształcie czapeczek?

Nie będę ukrywać, że pomysł nie powstał wczoraj. Pierwsze czapeczki zrobiłam parę lat temu i co roku goszczą na mojej choince. I przykuwają wzrok! Wszystkich! I każdy się na ich widok uśmiecha, bo dobrze wyglądają! A ja uwielbiam, jak goście w moim mieszkanku się uśmiechają! Więc wszyscy jesteśmy zadowoleni 😀

W tym roku jednak przyszedł mi do głowy pomysł, że skoro czapeczki zawsze wzbudzają takie zainteresowanie, to może powinnam się nimi podzielić? A że u mnie od pomysłu do realizacji krótka droga to jeszcze tego samego dnia zaopatrzyłam się w barwy świąteczne! Biała włóczka oczywiście symbolizuje śnieg (którego już coraz mniej w zimę, ale jestem optymistką i wierzę, ze jeszcze wrócą prawdziwe śnieżyce :D), czerwony to oczywiście strój Mikołaja, a zielony to choinka! Pewnie myślicie teraz: zielony kolor na zieloną choinkę? A czemu nie?! Skoro ludzie wieszają ręcznie robione choinki na choinkę (takie cudeńka też mam w ofercie), to czemu nie mogą wieszać zielonego koloru na zielony? A tek zupełnie rozwiewając wątpliwości – czapeczki widać na choince, bo to dwa kompletnie różne odcienie (mężczyźni, serio! 😉 ).

na choinkę

Po co nam takie czapeczki? – zapytacie.

Spieszę z odpowiedzią szybciutko jak jest to możliwe:

  • każdy się na ich widok uśmiecha – pisałam, ale takie rzeczy warto przypominać,

  • są nie tylko doskonałą ozdobą, ale również znakomitym prezentem – dlatego, że wywołują uśmiech (no dobra, już przestanę o tym wspominać) 😉

  • są oryginalne – powiedzcie sami, jak często widujecie takie ozdoby?

  • nikt nie musi pilnować bawiących się przy choince dzieci, bo czapeczki się nie tłuką!

  • są ręcznie robione, co oznacza, że każda czapeczka jest wyjątkowa, bo włożono w jej zrobienie serce, a nie baterie (w sensie baterie do maszyny, która robi hurtowo inne ozdoby).

Jeśli jeszcze Was nie przekonałam, to może przekona Was fakt, że czapeczki są starannie zapakowane i jeszcze dostępne?

Już? To teraz zapraszam do sklepu Zatkało Kakało na instagramie lub facebooku, piszcie wiadomość i czekajcie na swoje paczki!

Tymczasem ja wyciągam świąteczne ozdoby i pooowooluuutkuuu szykuję się na święta!

Buziaki

Aneta

ozdoby świąteczne