Jak zrobić kopertę?

Jak zrobić kopertę?

Jak zrobić kopertę?

Tworzę rękodzieło – to wiecie. Zamówienia pakuję sama – tego się domyślacie. A do każdego zamówienia dodaję coś od siebie – to wiedzą osoby, które zamówiły u mnie dekoracje do swojego domu.

W każdej paczce znajduje się koperta. Niezwykła koperta, ale jej tajemnicy Wam nie zdradzę 😉 Zdradzić Wam jednak mogę to, jak zrobić kopertę na drobiazg, upominek lub na własny użytek.

Ale od początku…

Zanim wyszły ode mnie pierwsze podkładki pod kubki, miałam wizję, jak będę je pakować i co znajdzie się w paczce. Paczki co prawda ewoluują, ale od początku niezmiennie możecie w nich znaleźć kopertę. Tę małą rzecz, która przysporzyła mi wiele problemów. Bo sobie wymyśliłam, że koperta ma być mała, ładna i niezwykła (w sensie, że nie ma wyglądać popularnie). Przeszukałam wszystkie możliwe sklepy internetowe i stacjonarne (znaczy się te, na które wpadłam przez pierwszy dzień od pomysłu). Nie znalazłam niczego, co by mnie satysfakcjonowało. A że kreatywna ze mnie dusza, pomyślałam: „origami!”. I ją stworzyłam, a teraz pokażę Wam jak zrobić kopertę (dla mnie) idealną.

Czego potrzebujesz?

Kartkę papieru w formacie A4. I ręce. Dwie wystarczą!

Oraz skupienie i wiedzę na temat podstawowych figur geometrycznych – to zdanie dopisałam w połowie instrukcji, bo serio, przyda się 😉

Do działa!

Mam nadzieję, że moja instrukcja będzie zrozumiała. Jeśli nie do końca – patrzcie na zdjęcia. Z nimi sobie poradzicie. 😉

koperta

  1. Składamy kartkę na pół. Tak jak robi się laurkę 😉 Przednią okładkę naszej „laurki” znów zaginamy na pół (na zewnątrz) tak, aby jej krawędzie się złączyły, a druga część pozostała nienaruszona.
  2. Powstałą część znów składamy na pół (krawędź z zewnątrz do krawędzi znajdującej się w środku).koperta diy
  3. Kolejny krok jest podobny. Część, która powstała z przodu zaginamy na pół tak, aby zrobiły się „schodki”.
  4. Zrobione? Kładziemy teraz nasze origami tak, żeby najdłuższa część była na górze.koperta origami
  5. Bierzemy jej górną krawędź i przykładamy do drugiego „schodka” patrząc od dołu.

     

    Pisanie instrukcji nie jest takie łatwe jak mi się to wydało kiedy wymyślałam tytuł „jak zrobić kopertę?”…

     

  6. Teraz musimy mieć przed sobą kartkę składającą się (od góry) z dwóch części: małej i dużej. Rogi małej części zaginamy w trójkąty tak, żeby jedna z ich krawędzi przebiegała wzdłuż większej części prostokąta.koperta zrobiona samemu
  7. Następnie odwijamy górną część naszego origami. Gdy to zrobimy, musimy przygotować się na składanie pionowe 😀 Krawędzie po prawej i lewej stronie załamujemy do środka tak, żeby bok dolnego prostokąta znalazł się na jednej linii ze zgięciem.

     

    Jeśli nie nadążasz – patrz na zdjęcia, które przygotowałam. One na serio są pomocne!koperta

     

  8. Odwijamy z powrotem boki, które przed chwilą zostały przez nas złożone i… teraz trudna część. Trzeba zrobić (złożyć) przekątną prostokąta, który powstał w środkowej części koperty. Patrz na drugie zdjęcie poniżej. Zrób taką przekątną po obu stronach koperty.origami
  9. OK! Mam nadzieję, że Ci się udało! Teraz musimy się wrócić kilka kroków. Odwijamy rogi. Odwijamy harmonijkę ze środka. I zewnętrzne boczne krawędzie składamy tak, aby jej zagięcie było dokładnie w tym samym miejscu co zagięcie części pod spodem. Jednocześnie na dole pojawi się większy trójkąt.
  10. Środkowa część wraca na swoje miejsce, ale jest już krótsza. Boki naszej koperty także składamy na środka, tak jak robiliśmy to w punkcie 7.koperta zrobiona samemu
  11. Chowamy dolne rogi do środka. Dół koperty mamy gotowy. Już nic z nim nie będziemy robić. Teraz góra. Widzisz krawędzie boczne? Musimy część górną złożyć tak, żeby były one w tej samej linii co widoczna na zdjęciu linia przerywana.
  12. Nadmiar który nam powstał, chowamy do środka koperty. Spójrz na zdjęcie a zrozumiesz do czego była nam przekątna z punktu 8.mała koperta
  13. Koperta jest już gotowa.

jak zrobić kopertę

Wiem! Nie było łatwo. Ale tak zawsze jest z początkami – bywają trudne. Kilka powtórzeń i będziesz w tym mistrzem! Obiecuję 😉

Co, jeśli nie chcesz robić koperty, a chcesz ją mieć?

Czytasz o tym, jak zrobić kopertę i uważasz, że to dla Ciebie czarna magia? Nie ma nic prostszego – wpadnij na Zatkało Kakało Sklep, zmów dowolną rzecz, a obiecuję, że w paczce koperta się znajdzie. Nawet dwie, jeśli poprosisz. Albo trzy 😉

Co Ty na to?

Aneta

 

 

Ceny rękodzieła

Ceny rękodzieła

Ceny rękodzieła

Za mną premiera – nowa przeplatana serweta na stół jest już do nabycia na profilu sklepowym Zatkało Kakało. Jest to dla mnie pretekst do napisania nowego artykułu. Bo wiem, że wśród moich czytelników są osoby, które się wahają, czy zainwestować swoje ciężko zarobione pieniądze w ten dodatek. I wcale się nie dziwię: ceny rękodzieła potrafią powalić na kolana, bo przecież rzeczy „w takim stylu” można kupić w pierwszym lepszym markecie za grosze. Ale czy na pewno powinniśmy porównywać wyroby ręcznie robione do takich wytwarzanych masowo (najczęściej przez maszyny)? Prawidłowa odpowiedź brzmi: NIE!

rękodzieło ceny

Dlaczego rękodzieło jest lepsze od masówki?

  • Lepsza jakość. Rękodzielnicy wiedzą, jak dużo serca trzeba włożyć w wyrób jednego przedmiotu. Często wolą korzystać z lepszej jakości materiałów, bo nie mogą sobie pozwolić na reklamacje wynikające ze zwykłego użytkowania przedmiotu. Lepsza jakość oznacza nie tylko lepszy materiał, ale sam wyrób – nie ma tu miejsca na pomyłki, bo podczas ręcznego tworzenia, każde niedociągnięcie jest naprawiane na bieżąco.

  • Niepowtarzalność. Twórca rękodzieła, zanim zacznie pracę, spędza długie chwile nad wymyślaniem projektów. Stąd większość produktów tej grupy jest oryginalna i unikalna. Pamiętajmy również o mocach przerobowych przeciętnego człowieka. Jedna osoba nie jest w stanie zrobić miliona tych samych serwet czy makatek, dlatego dany przedmiot można kupić tylko w kilku egzemplarzach – a to oznacza, że nasz sąsiad czy kolega z pracy raczej nie będzie miał takiego samego wystroju w domu lub biżuterii na sobie!

  • Pasja. Osoba, która decyduje się na pracę polegającą na tworzeniu, decyduje się na taki krok, ponieważ kocha to, co robi. A w tym przypadku godziny spędzone na nauce nowych wzorów to duża inwestycja, która zwraca się podczas sprzedaży swoich produktów. Pasja sprawia również, że rękodzielnik sam sobie podnosi poprzeczkę, przez co każdy kolejny produkt jest piękniejszy!

  • Cena proporcjonalna do jakości. Tak, ceny rękodzieła mogą wydawać się wysokie. Ale biorąc pod uwagę dobrej jakości materiały, inwestycję w naukę rękodzielnika, jego stawkę godzinową (bo za coś trzeba żyć) oraz staranne przygotowanie artykułów do wysyłki – musimy pamiętać, że płacimy za prawdziwą wartość produktu, a nie tylko za końcowy efekt. Wspieramy przez to rodzimy rynek i inwestujemy w człowieka, a nie w firmę.

Jest jeszcze coś!

Rękodzieła należą do produktów premium. Pomyśl, czy za dobrze skrojoną sukienkę z jedwabiu wykonaną na zamówienie w marce premium, płacisz tyle samo, ile za masowo uszytą mini z poliestru? No nie! Nawet nie ma co porównywać! Tak samo, nie ma co porównywać produktów z sieciówek z wyrobami rękodzielniczymi. Rękodzieło to SZTUKA, a nie masówka.

I fakt, zdarza się, że ceny rękodzieła bywają niskie. Zanim jednak kupicie tańszy produkt, zastanówcie się nad tym, jakiej jakości materiały są użyte do wyrobu danego artykułu. Możliwe, że dana osoba kupiła słabej jakości materiały za grosze i dlatego może sobie pozwolić na niższe ceny.

Opakowanie produktu również wlicza się w cenę całości. Przyznaj się, lubisz kiedy Twoje zamówienie jest zapakowane ze starannością! W końcu jeśli kupujesz rękodzieło, zdarza Ci się nim obdarowywać bliskich. Przecież nie dasz prezentu w foliowym worku…

Ceny rękodzieła są też niższe u osób dopiero uczących się! I w tym wypadku zachęcam Cię do wspierania takich osób! Pamiętaj – nikt nie zapomina swoich pierwszych klientów! A to w przyszłości może Ci pomóc np. jeśli zależy Ci na czasie możesz zostać potraktowany priorytetowo 😉

serweta boho

Serweta przeplatana

Czytelniku, jeśli dotarłeś do tego miejsca i przekonałam Cię, że ceny rękodzieła nie biorą się z kaprysu rękodzielnika, może masz ochotę na coś oryginalnego do swojego wnętrza?

Jak już pisałam, w sklepie Zatkało Kakało na Instagramie można nabyć moje wyroby. Produkty, które tworzę, sprawiają mi wielką przyjemność, gdyż dzięki nim łączę dwie miłości: rękodzieło i dekorowanie wnętrz. Spędzam długie godziny nad szukaniem inspiracji i trendów, a jednym z nich są teraz podkładki na stół wytworzone z naturalnych materiałów – jak moja serweta.

Ale serweta ma jeszcze jedno zastosowanie. Może być piękną ozdobą na ścianę do domu w stylu boho. Takie ozdoby królują w zagranicznych mediach i możesz być jedną z pierwszych osób, która zamieni obrazy na rozety. Spójrz, jak dobrze to wygląda!

A ja czekam na Twoje zamówienie 😉

>Aneta

Szakszuka (Shakshuka) – przepis

Szakszuka (Shakshuka) – przepis

Szakszuka (Shakshuka) – przepis

Co ta Aneta znów wymyśliła? Szakszuka? A gdzie nasze polskie śniadania z lat 90-tych?!

Chyba bym się nie napracowała, nie? Bo chleb z masłem lub śmietaną (jak kto woli) posypany cukrem chyba każdy zna. I zrobić umie! Swoją drogą, jak można było kiedyś coś takiego jeść?! Dobrze, że nie mam zbyt wiele zdjęć z dzieciństwa, bo od nadmiaru cukru moje zęby były czarne. Serio! Mleczaki mi się strasznie psuły, ale co miałam zrobić? Przecież te kanapki to prawdziwa pyszota!!! W sensie kiedyś tak myślałam i czułam, teraz bym się nie zdecydowała. No bo w końcu teraz mam jakiś wybór.

No dobra, ale przecież nie jadałam takich kanapek codziennie. Były też zupy mleczne. Z lanymi kluskami najczęściej. Tak w ogóle to ciekawa jestem czy ktoś je jada do tej pory. To znaczy wiem, że jadają je pacjenci w szpitalach, ale chyba cateringu w/w instytucji nie trzeba komentować ;] Chodzi mi o to, czy ktoś je robi w domu tak sam od siebie dla siebie…. Hmm..

Ok! Przejdźmy do czasów teraźniejszych. Cukru nie jadam, bo za słodkim nie przepadam, a jak już chcę jeść słodkie to jem owoce. Nabiał mi nie służy – chyba, że odtłuszczony. A że lubię jeść zdrowo, smacznie i kolorowo to sobie urozmaicam czasem śniadania (jak znudzi mi się jedzenie codziennie tej samej mieszanki musli :P). No i raz JĄ zrobiła i się zakochałam. Serio! Wszyscy z mojego otoczenia – którzy jedli ze mną śniadanie oczywiście – już ją poznali. Jeśli ktoś zna, może zapytać moje rodzeństwo! Ba! Nawet szwagier, który śniadań na co dzień nie jada, a tym bardziej po „imieninach” – szakszukę zjadł i był zadowolony. (Pozdro, szwagier)

Weganką nie jestem, więc jajka jadam. Kocham pomidory. Czosnek dla zdrowotności jest genialny. Czyli to śniadanie idealne.

Dobra, już nie przedłużam, nie torturuję!

shakshuka

Składniki:

3 pomidory świeże lub 1 puszka

1 ząbek czosnku

1 cebula

1/2 łyżki oleju lnianego

4 jajka

przyprawy: sól, pieprz, oregano, kurkuma

Przepis:

Przygotowujemy pomidory: parzymy, ściągamy skórę i kroimy w kostkę. Rozgrzewamy na patelni olej i wrzucamy pokrojoną cebulę i utarty czosnek. Chwilkę smażymy, aż cebula się zeszkli. Dodajemy pomidory i przyprawy. Kilka minut gotujemy aż pomidory wypuszczą sok. Wbijamy jajka i przykrywamy patelnię. Gotujemy około 5 min na bardzo małym ogniu (aż zetnie się białko).

I gotowe!

Po wyjęciu na talerz często dodaję szczypiorek. Podaję z grzankami z ciemnego pieczywa.

Smacznego!

Aneta

PS. Czasem do szakszuki dodaję szpinak. Sos robi się ciemny, ale bardzo smaczny – polecam!

shakshuka przepis

szakszuka przepis

Czapeczka świąteczna

Czapeczka świąteczna

Czapeczka świąteczna

Zima, lata 90-te

Prawdziwa zima. Nie taka, że bez śniegu i ludzi na dworze. Taka z zaspami, oblodzonymi chodnikami i bałwanami przed każdym blokiem (czy domem – jeśli ktoś woli). Taka z dziećmi na sankach, ubranymi w kombinezony i rękawiczki z jednym palcem. Taka z bitwą na śnieżki i budowaniem igloo całym osiedlem. Rozmarzyliście się już? Mam nadzieję, że tak!

Pamiętam, moi drodzy, jak przemoczona do suchej nitki suszyłam na kaloryferze w klatce schodowej szalik, rękawiczki i czapkę. No właśnie, ta czapka z pomponem za mną chodzi od tak dawna, że musiałam zrobić jej mniejszą odmianę na choinkę. Ale czapeczka świąteczna będzie jeszcze miała swoje 5 minut w tym artykule, więc pozwolę sobie wrócić jeszcze choć na chwilę do swoich wspomnień.

Pamiętam, jak z koleżankami (po zabawie w bitwę na śnieżki z chłopakami – z którym nie miałyśmy szans) rwałyśmy z dachów czy barierek sople lodu i ssałyśmy je jak cukierki. Bo pić się chciało niemożliwie… Wiem! Dziś to obrzydliwie, ale co prawda to prawda i nie ma co ukrywać, że się tak robiło 😉

Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się, dlaczego żadna z nas nie poszła do domu, żeby wypić ciepłą herbatę. Po pierwsze, dlatego że miałyśmy po kilka lat i nie przyszło nam do głowy, że herbata nas rozgrzeje. A po drugie ze strachu! Strachu przed tym, że jak mama zobaczy, że nie mam na sobie suchej nitki, to będzie kazała zostać w domu! Taka kara była nie do przyjęcia, kiedy koleżanki dalej były na podwórku!!!

ozdoby na choinkę

Rok 2020

Wiem, wiem! Jest dziwny… Ale na tym się skupiać nie będę, bo są przyjemniejsze rzeczy do omówienia. Na przykład: skąd pomysł na ozdoby świąteczne w kształcie czapeczek?

Nie będę ukrywać, że pomysł nie powstał wczoraj. Pierwsze czapeczki zrobiłam parę lat temu i co roku goszczą na mojej choince. I przykuwają wzrok! Wszystkich! I każdy się na ich widok uśmiecha, bo dobrze wyglądają! A ja uwielbiam, jak goście w moim mieszkanku się uśmiechają! Więc wszyscy jesteśmy zadowoleni 😀

W tym roku jednak przyszedł mi do głowy pomysł, że skoro czapeczki zawsze wzbudzają takie zainteresowanie, to może powinnam się nimi podzielić? A że u mnie od pomysłu do realizacji krótka droga to jeszcze tego samego dnia zaopatrzyłam się w barwy świąteczne! Biała włóczka oczywiście symbolizuje śnieg (którego już coraz mniej w zimę, ale jestem optymistką i wierzę, ze jeszcze wrócą prawdziwe śnieżyce :D), czerwony to oczywiście strój Mikołaja, a zielony to choinka! Pewnie myślicie teraz: zielony kolor na zieloną choinkę? A czemu nie?! Skoro ludzie wieszają ręcznie robione choinki na choinkę (takie cudeńka też mam w ofercie), to czemu nie mogą wieszać zielonego koloru na zielony? A tek zupełnie rozwiewając wątpliwości – czapeczki widać na choince, bo to dwa kompletnie różne odcienie (mężczyźni, serio! 😉 ).

na choinkę

Po co nam takie czapeczki? – zapytacie.

Spieszę z odpowiedzią szybciutko jak jest to możliwe:

  • każdy się na ich widok uśmiecha – pisałam, ale takie rzeczy warto przypominać,

  • są nie tylko doskonałą ozdobą, ale również znakomitym prezentem – dlatego, że wywołują uśmiech (no dobra, już przestanę o tym wspominać) 😉

  • są oryginalne – powiedzcie sami, jak często widujecie takie ozdoby?

  • nikt nie musi pilnować bawiących się przy choince dzieci, bo czapeczki się nie tłuką!

  • są ręcznie robione, co oznacza, że każda czapeczka jest wyjątkowa, bo włożono w jej zrobienie serce, a nie baterie (w sensie baterie do maszyny, która robi hurtowo inne ozdoby).

Jeśli jeszcze Was nie przekonałam, to może przekona Was fakt, że czapeczki są starannie zapakowane i jeszcze dostępne?

Już? To teraz zapraszam do sklepu Zatkało Kakało na instagramie lub facebooku, piszcie wiadomość i czekajcie na swoje paczki!

Tymczasem ja wyciągam świąteczne ozdoby i pooowooluuutkuuu szykuję się na święta!

Buziaki

Aneta

ozdoby świąteczne

Sposoby na relaks – część druga

Sposoby na relaks – część druga

Sposoby na relaks – część druga

Kilka miesięcy temu napisałam artykuł „sposoby na relaks – część pierwsza„. Radziłam tam, jak się przygotować do odpoczynku. Dziś chcę podać już konkretne przykłady.

jak odpoczywać

Zaczynamy!

Kasety VHS! Kto je pamięta? Chyba najbardziej popularnym filmem na kasecie był „Król lew”. Przynajmniej dla takiego smarkacza jakim wtedy byłam. Chociaż w swoim zapasie domowym miałam – a raczej rodzice mieli, bo ja byłam za młoda i za głupia, żeby się obsługiwać odtwarzaczem VHS – filmy z wesel jakichś kuzynów, których ledwo kojarzę oraz filmy z komunii, bo to taka uroczystość, że każda sekunda musiała być uwieczniona! Czy ktoś z Was oglądał swoją komunię więcej niż jeden raz?
W programach typu „Idź na całość” (uwielbiałam ten program, chociaż Zonka się bałam – moja siostra, jako miłośniczka zwierząt wszelakich, chciała go mieć) można było wygrać między innymi zestaw kaset video albo kamerę. Wtedy każdy mógł stać się osiedlowym kamerzystą i dorabiać kręcąc urodziny ciotki Krysi. Na kasety można było też nagrywać ulubione programy (jak DiscoRelax) i odtwarzać je na imprezach. Albo wypożyczać filmy w wypożyczalniach (dla młodszych czytelników – takich bibliotekach z kasetami). 😉 Wybranie filmu nie było aż tak trudne jak dziś – najczęściej wypożyczało się te o przystępnej cenie (tanie były beznadziejne, a na drogie było stać tylko nielicznych). Teraz jest Netflix! I HBO! I filmów tyle, że dwie godziny się wybiera ten idealny, a w połowie oglądania zasypia się na kanapie, bo okazuje się, że już późno, a jutro trzeba wstać do roboty!
Te filmy to nie bez powodu się pojawiły. Większość znanych mi ludzi odpoczywa przed telewizorem. Bo wygodnie, bo można mieć pod ręką ulubiony napój i orzeszki. Jeśli to komuś sprawia niebywałą przyjemność – mogę nawet coś polecić 😉 Ale jeśli pragniecie wypróbować inne sposoby na relaks i odstresowanie się po ciężkim dniu to zapraszam dalej.

odpoczynek

Oto moja dłuuuga lista, z której możecie wybierać do woli:

1. Po powrocie do domu (z pracy, szkoły, aerobiku), wskoczyć w wygodne ubrania. U mnie się sprawdza dres lub wielki rozciągnięty sweter, który mógłby spokojnie robić za koc.
2. 20 minut drzemki. Tyle wystarczy by się zregenerować i oczyścić umyśl. A jeśli można się przytulić przy okazji do swojego ulubionego misia (w postaci pluszaka lub człowieka) to nic, tylko czerpać jak najwięcej przyjemności z tej krótkiej chwili. Można też przedłużyć ją o kolejne 10 minut. Albo 20. Albo 30. Albo 5 godzin 😉
3. Robótki. No ja wiem, że nie każdy potrafi. Ale ja nie mogłam o nich nie wspomnieć, bo dzierganie i szydełkowanie jest dla mnie jak medytacja. O zaletach już pisałam – sprawdźcie.
4. A skoro już o medytacji mowa – każda jej odmiana jest dobra. Joga również. Nawet stretching. Albo ogólnie sport. Czasem potrzebuję wyciszenia po intensywnym dniu i wtedy wybieram ćwiczenia, podczas których spowalniam oddech. A czasem dzień jest tak spokojny, że potrzebuję wyładować energię na stepperze – tak taką aktywność też zaliczam do relaksu, bo często przy wysiłku fizycznym – dzięki endorfinkom – obserwuję jak ucieka z mojego ciała napięcie.
5. Czytanie książek. Niby banał, ale zanim wybierzecie kolejną pozycję, zastanówcie się, czy ona na pewno sprawia, że czujecie się odprężeni. Jeszcze niedawno katowałam się książkami psychologicznymi i rozwojowymi – bo przecież ciągłe doskonalenie się jest ważne. Ale szybko zdałam sobie sprawę, że są one zbyt angażujące. Teraz zdecydowanie dla relaksu wolę czytać Harrego Pottera. A te pierwsze czytam wtedy, gdy mam ochotę na naukę.
6. Smaczne jedzenie. No ja wiem. Wiem, że jak się przychodzi do domu po robocie i jest się zmęczonym, bo korki na drodze i ludzie jeżdżą jakby zawsze mieli pierwszeństwo, to się nie chce już gotować. Też tak mam. Ale na moje i Wasze szczęście – powstaje coraz więcej miejsc, w których można zamówić pełnowartościowe i smaczne posiłki na wynos. Jeśli natomiast lubicie gotować – to to zróbcie. Okazuje się, że ciepły posiłek rozgrzewa ciało w taki sposób, że jest ono gotowe do działania. Poza tym to świetna nagroda za przetrwanie ciężkiego dnia czy tygodnia. Czasem sam aromat unoszący się w naszym domu sprawia, że na twarzy pojawia się uśmiech! Więc smacznego!
7. SPA. Jeśli możesz sobie pozwolić na wyjazd do SPA, w którym ktoś się Tobą zaopiekuje – zazdroszczę! I pewnie nie tylko ja! Ale jeśli jesteś w tej grupie osób, które nie mają zbyt wielu takich możliwości – zorganizuj sobie SPA w domu. Weź gorącą kąpiel. Jeśli masz wannę – użyj pieniącego się płynu do kąpieli, zapal zapachowe świece i nalej sobie lampkę wina! A co! Nie należy Ci się?! 😀 Po kąpieli wysmaruj się ulubionym balsamem i kremami. A później…
8. … włącz ulubiony film lub serial. Albo muzykę! Mnie relaksuje muzyka filmowa Hansa Zimmera, ale rozumiem, że nie jest to muzyka dla wszystkich. Dlatego wybierz tą, której słuchanie jest miodem na Twoje uszy 😀 Czy jakoś tak 😀
9. A jeśli chcesz pobyć w ciszy – polecam kolorowanki.
10. Albo przytulanki i buziaki.

A teraz pytanie do Ciebie! Tak! Właśnie Ciebie! Co Ty tu jeszcze robisz?
Miłego relaksu
Aneta